Katarzyna Krywult
e-portfolio polonisty
sobota, 26 maja 2012
Kreatywni czwartoklasiści
Za moich czasów jedną z bardziej kreatywnych zabaw było nagrywanie słuchowisk ("Kałuża po burzy") i powieści radiowych ("Matyjasiki" zamiast "Matysiakowie" czy "Władca much" - z wielokrotnym spuszczaniem wody w toalecie zastępującym szum morza :). Teraz dyktafony zastępują wszechobecne kamery - powyżej prezentuję niesamowicie udane dzieło filmowe, powstałe podczas zabawy urodzinowej, stworzone przez moich uczniów. Aż miło popatrzeć.
wtorek, 8 maja 2012
Wszyscy jesteśmy... tradycjonalistami?
Pani prof.Ewa Nawrocka stwierdziła fakt. Poziom kształcenia woła o pomstę do nieba. Ale nie trzeba być doświadczonym wykładowcą na uniwersytecie, by móc wygłaszać takie tezy. "Przestępstwo", o którym mówi Pani profesor ma głębokie podłoże - tkwi w mentalności społecznej i jest bardziej niezniszczalne niż wspomnienie PRLu. Oczekiwania są wysokie i już; wysiłek jest przeżytkiem. Także wśród najmłodszych. Na palcach jednej ręki policzę tych uczniów, którym autentycznie chce się pracować i którzy podejmują jakąkolwiek inicjatywę.
Jakiś czas temu zbierałam grupę uczniów mających wziąć udział w Festiwalu Nauki w Kolegium Nauczycielskim. Po przedstawieniu wymagań (listy lektur) z grupy kilkunastoosobowej zostało mi raptem 6 chętnych. Część dzieci powiedziała wprost, że nie chce im się czytać, część zaś została zniechęcona przez rodziców. Te lektury są zbyt nudne i głupie - usłyszałam od jednej z mam. Ja w życiu tylu książek nie przeczytałam, to moja 10latka ma się tak męczyć? No tak. Przekazujmy tradycje rodzinne młodszym pokoleniom.
Tradycja to rzecz ważna. Jak karp na Święta, który co prawda śmierdzi mułem i do najlepszych ryb nie należy, ale przecież konsumowany od dziada-pradziada... Guzik prawda. Tradycja podawania karpia na Wigilię sięga ledwo czasów PRL. Łatwiej było hodować tę rybkę i się przyjęła. Łatwiej jest też czytać ściągi. Czytać, ba - słuchać, bo już bryki mają postać mp3. Łatwiej jest nie pojawiać się na sprawdzianach i zaliczać je w późniejszych terminach. Łatwiej też ściągać prace z Internetu - co zdarza się już czwartoklasistom.
Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż odejść od "tradycji".
Jakiś czas temu zbierałam grupę uczniów mających wziąć udział w Festiwalu Nauki w Kolegium Nauczycielskim. Po przedstawieniu wymagań (listy lektur) z grupy kilkunastoosobowej zostało mi raptem 6 chętnych. Część dzieci powiedziała wprost, że nie chce im się czytać, część zaś została zniechęcona przez rodziców. Te lektury są zbyt nudne i głupie - usłyszałam od jednej z mam. Ja w życiu tylu książek nie przeczytałam, to moja 10latka ma się tak męczyć? No tak. Przekazujmy tradycje rodzinne młodszym pokoleniom.
Tradycja to rzecz ważna. Jak karp na Święta, który co prawda śmierdzi mułem i do najlepszych ryb nie należy, ale przecież konsumowany od dziada-pradziada... Guzik prawda. Tradycja podawania karpia na Wigilię sięga ledwo czasów PRL. Łatwiej było hodować tę rybkę i się przyjęła. Łatwiej jest też czytać ściągi. Czytać, ba - słuchać, bo już bryki mają postać mp3. Łatwiej jest nie pojawiać się na sprawdzianach i zaliczać je w późniejszych terminach. Łatwiej też ściągać prace z Internetu - co zdarza się już czwartoklasistom.
Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż odejść od "tradycji".
Etykiety:
edukacja
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
III Festiwal Książki
Cudnie jest móc znaleźć chociażby niewielką grupę uczniów zainteresowanych językiem polskim. Wspaniałe to uczucie, gdy te mądre istoty chcą dać coś z siebie. Genialne jest zaś to, że udowadniając swoją wiedzę i kreatywność mogą poczuć prawdziwą satysfakcję i dumę ze swojej Dobrze Wykonanej Pracy. W piątek moi uczniowie stanęli na podium podczas III Festiwalu Książki zorganizowanego przez Kolegium Nauczycielskie w Bielsku-Białej, dziś zaś, zaczynając kolejny tydzień tradycyjnie koszmarnym poniedziałkiem wchodzili do szkoły z tak niesamowitymi uśmiechami na twarzach, że sam Niewiarygodnie Fotogeniczny Facet może się schować. I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
Etykiety:
Festiwal Książki
środa, 11 kwietnia 2012
Pomacać sztukę...
Galeria MT Muzeum w Bielsku-Białej zorganizowała w budynku Muzeum Techniki i Włókienictwa nietypową wystawę - po raz pierwszy w swojej karierze świadomego odbiorcy kultury miałam możliwość dotknąć eksponatów.
Korzystając z okazji zabrałam grupę uczniów na ekspozycję "Piękno dotyku", by obejrzeć wierne kopie słynnych rzeźbiarskich i architektonicznych dzieł sztuki, tak więc pogłaskaliśmy Wilczycę kapitolińską, przytuliliśmy się do Wenus z Milo i Nike z Samotraki, podziwialiśmy (...podziwiałyśmy) pięknie zbudowanego Dawida, co niektórzy pomogli także przez chwilę Madonnie Michała Anioła przytrzymać Jezusa.
Niwelowanie barier poznawczych i uruchomienie kolejnego zmysłu podczas podziwiania dzieł sztuki sprawia naprawdę dużą frajdę - teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że uczniowie zapamiętają coś więcej poza "Włożyłem palec do nosa Laokoona".
Etykiety:
kółko dziennikarskie,
wystawa
wtorek, 13 marca 2012
Poznać świat dziecka
Będąc skromną i nie chwaląc się - na portalu Babskie Bielsko pojawił się wywiad, którego udzieliłam parę dni temu. Dotyczy on mojej obecnej fascynacji jaką jest Edukacja Zróżnicowana i Spersonalizowana. Zapraszam do lektury licząc na konstruktywną krytykę.
niedziela, 11 marca 2012
Nadchodzi wiosna. Niestety.
Objawia się ona przede wszystkim nadzwyczajną aktywnością uczniów. Póki co bilans strat to dwa zniszczone stoliki, jeden oderwany blat, krzesło z odkręconymi śrubkami, nadgryziona (!) antyrama, dziura w ścianie (?!), zeszyty z powyrywanymi kartkami, ucieczka z lekcji... Przynajmniej już wiem, dlaczego to zima jest moją ulubioną porą roku.
czwartek, 2 lutego 2012
Ze skrajności w skrajność
Tak opisać można reakcję internautów na wieść o śmierci Wisławy Szymborskiej. Od "Jak to możliwe?!", " ;( [*] ", "To straszne, odeszła Polka!" po "Na mych ustach maluje się uśmiech, gdy z tego świata odchodzi lewak" czy "Nie zakłdajcie czerni, nie popierjcie zbrodni ludobójstwa jakich się dopuszczała komunistyczna swołocz" (pisownia autentyczna).
To taka nasza typowa polaczkowatość. Tak, to prawda, że Szymborskiej zdarzyło się stworzyć odę do Stalina. Tak jak Broniewskiemu. Ścibor-Rylski popełnił "Węgiel", Brandys "Obywatela", a mój ulubiony Konwicki "Przy budowie" i "Władzę". Nie wymażemy socrealizmu, ale czy w ogóle powinniśmy to robić? Ten nurt literatury i sztuki jest kosmiczny, jak warszawski Pałac Kultury i Nauki. Wyjątkowy w tym swoim patosie i prostackim przekazie, w realizowaniu propagandy i kształtowaniu "wartości społecznej".
Sienkiewicza nazwać można literackim sadystą, bo lubował się w zadawaniu śmierci. Słowacki był typowym maminsynkiem. Lechoń - homoseksualistą. I cóż? Czy ich dzieła tracą na wartości w związku z tym?...
Niech Szymborska spoczywa w pokoju, a kot w pustym mieszkaniu.
To taka nasza typowa polaczkowatość. Tak, to prawda, że Szymborskiej zdarzyło się stworzyć odę do Stalina. Tak jak Broniewskiemu. Ścibor-Rylski popełnił "Węgiel", Brandys "Obywatela", a mój ulubiony Konwicki "Przy budowie" i "Władzę". Nie wymażemy socrealizmu, ale czy w ogóle powinniśmy to robić? Ten nurt literatury i sztuki jest kosmiczny, jak warszawski Pałac Kultury i Nauki. Wyjątkowy w tym swoim patosie i prostackim przekazie, w realizowaniu propagandy i kształtowaniu "wartości społecznej".
Sienkiewicza nazwać można literackim sadystą, bo lubował się w zadawaniu śmierci. Słowacki był typowym maminsynkiem. Lechoń - homoseksualistą. I cóż? Czy ich dzieła tracą na wartości w związku z tym?...
Niech Szymborska spoczywa w pokoju, a kot w pustym mieszkaniu.
wtorek, 24 stycznia 2012
Efektywna i efektowna prezentacja
Prezi to prosty w obsłudze program do robienia ciekawych wizualnie prezentacji, wychodzących poza sztampowe "tekst-obrazek-tekst-obrazek". Tradycyjny PowerPoint zyskuje naprawdę poważną konkurencję - polecam poniższy tutorial.
Jak taka prezentacja wygląda w praktyce, można zobaczyć klikając >tutaj<
Subskrybuj:
Posty (Atom)
