wtorek, 13 marca 2012

Poznać świat dziecka

Będąc skromną i nie chwaląc się - na portalu Babskie Bielsko pojawił się wywiad, którego udzieliłam parę dni temu. Dotyczy on mojej obecnej fascynacji jaką jest Edukacja Zróżnicowana i Spersonalizowana. Zapraszam do lektury licząc na konstruktywną krytykę.

niedziela, 11 marca 2012

Nadchodzi wiosna. Niestety.

Objawia się ona przede wszystkim nadzwyczajną aktywnością uczniów. Póki co bilans strat to dwa zniszczone stoliki, jeden oderwany blat, krzesło z odkręconymi śrubkami, nadgryziona (!) antyrama, dziura w ścianie (?!), zeszyty z powyrywanymi kartkami, ucieczka z lekcji... Przynajmniej już wiem, dlaczego to zima jest moją ulubioną porą roku.

czwartek, 2 lutego 2012

Ze skrajności w skrajność

Tak opisać można reakcję internautów na wieść o śmierci Wisławy Szymborskiej. Od "Jak to możliwe?!", " ;( [*] ", "To straszne, odeszła Polka!" po "Na mych ustach maluje się uśmiech, gdy z tego świata odchodzi lewak" czy "Nie zakłdajcie czerni, nie popierjcie zbrodni ludobójstwa jakich się dopuszczała komunistyczna swołocz" (pisownia autentyczna).

To taka nasza typowa polaczkowatość. Tak, to prawda, że Szymborskiej zdarzyło się stworzyć odę do Stalina. Tak jak Broniewskiemu. Ścibor-Rylski popełnił "Węgiel", Brandys "Obywatela", a mój ulubiony Konwicki "Przy budowie" i "Władzę". Nie wymażemy socrealizmu, ale czy w ogóle powinniśmy to robić? Ten nurt literatury i sztuki jest kosmiczny, jak warszawski Pałac Kultury i Nauki. Wyjątkowy w tym swoim patosie i prostackim przekazie, w realizowaniu propagandy i kształtowaniu "wartości społecznej".

Sienkiewicza nazwać można literackim sadystą, bo lubował się w zadawaniu śmierci. Słowacki był typowym maminsynkiem. Lechoń - homoseksualistą. I cóż? Czy ich dzieła tracą na wartości w związku z tym?...
Niech Szymborska spoczywa w pokoju, a kot w pustym mieszkaniu.

wtorek, 24 stycznia 2012

Efektywna i efektowna prezentacja

Prezi to prosty w obsłudze program do robienia ciekawych wizualnie prezentacji, wychodzących poza sztampowe "tekst-obrazek-tekst-obrazek". Tradycyjny PowerPoint zyskuje naprawdę poważną konkurencję - polecam poniższy tutorial. Jak taka prezentacja wygląda w praktyce, można zobaczyć klikając >tutaj<

czwartek, 1 grudnia 2011

Święty Mikołaj istnieje!

Rozmawiałam dziś z uczniami na temat Św. Mikołaja. Jak się okazuje, hasła w stylu "X! Uspokój się/ przestań krzyczeć/ odłóż cyrkiel i rękę kolegi/ itp., bo Mikołaj do ciebie nie przyjdzie!" nie działają. Dzieci nie wierzą w dobrotliwego staruszka. Kiedy zaczęłam perorować, że i owszem, że jest, że mieszka pod adresem: Koło podbiegunowe północne, 96930 Rovaniemi, Finlandia (autentyczny adres dla zainteresowanych), że rozdaje prezenty i odpisuje na listy (te w języku angielskim), usłyszałam "A czy pani nie jest za stara, żeby wierzyć w Mikołaja?"... Najpierw się załamałam, po chwili doszłam jednak do wniosku, że 6 grudnia, gdy proboszcz czy inny mężczyzna o odpowiednich, w sensie - dostojnych gabarytach wejdzie do klasy w przebraniu świętego, rozdając cukierki, pierwsze co zrobię, to każę dzieciom oddać słodycze. Potem zjem je ze smakiem na oczach uczniów przekonanych, że Mikołaja nie ma, mówiąc "Mmmmmm... dobrze wam tak, niedowiarki".

piątek, 25 listopada 2011

Typowy Sowiet Mental czyli "co zrobić, żeby się nie narobić, a zarobić".

Coraz częściej spotykam się z egoizmem uczniowskim. Dzieciaki zrobią wszystko za plusa, dobrą ocenę czy pozytywny wpis w zeszycie uwag. Jeśli "...a dostanę piątkę?" jest odpowiedzią na zadane przeze mnie pytanie - zgadzam się z uśmiechem na twarzy, by potem, ku swojej uciesze, podejść do ucznia mówiąc "no to przybij!" i wyciągam rękę do "high five".

Uczniowie stawiają też coraz śmielej wymagania. Dyktando powinno być poprawione na już, zadań powinno być mniej, sprawdziany należy przenosić najlepiej na świętego Dygdy. Mało co wzbudza we mnie irytację, tak bardzo jak "Oceniła już pani mój sprawdzian?" na godzinę, dwie czy dzień po owym sprawdzianie. Ach nie, przepraszam, są sytuacje bardziej irytujące. Ostatnio rozmawiałam z pewnym rodzicem, który był zdziwiony tym, że sprawdzian jego dziecka nie został oceniony przeze mnie w ciągu doby - mniejsza o statut, w którym napisane jest, że mam na to dwa tygodnie, bo przecież na pewno nie mam pilniejszych czy ciekawszych zajęć.

Dziś zaś przeprowadziłam doskonałą rozmowę z czwartoklasistą, który wyjawił mi swoją wizję przyszłego życia. Otóż, zakochał się on w swojej koleżance ze szkoły - kiedy próbowałam wyjaśnić młodemu amantowi, iż dziewczynka, która wpadła mu w oko ceni sobie mądrych chłopców (ach te podprogowe przekazy) stwierdził, że co ja tam wiem, on nie będzie się uczył, bo to wymaga wysiłku, tylko weźmie kredyt i kupi jej dom. Gdy zaczęłam tłumaczyć, że przecież spłacanie kredytu wiąże się ze znalezieniem pracy, jakimś trudem czy poświęceniem, usłyszałam, że nie, bo przecież zawsze można wziąć drugi kredyt...

czwartek, 29 września 2011

Uwaga, pożar.

Dziś w szkole odbył się próbny alarm przeciwpożarowy. Do tej pory sytuacja zawsze wyglądała tak samo - po drugim, nagłym sygnale dzwonka dzieciaki wstawały, piszczały i chichocząc nerwowo, próbowały stanąć w parach. Tym razem było inaczej. Moja obecna klasa czwarta zaskoczyła mnie niesamowicie - gdy tylko uczniowie zorientowali się co się dzieje, prawie pół klasy w ciągu ułamka sekundy sięgnęło po plecaki. Nie, nie po to, by je ratować przed ogniem - a po to, by wyjąć z nich telefony komórkowe. Zamiast paniki - subtelny koncept: "Przecież muszę potem napisać do mamy, że mi podręczniki i zeszyty spłonęły".